TheMeanOne's life
Paulina (l.67), Wielka Brytania

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, Aby podarować prezent musisz się

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Aby dodać do ulubionych musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

Anuluj

Zaloguj się, aby zablokować użytkownika

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby dodać do ulubionych

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj
 


Aparat: NIKON CORPORATION
Model: NIKON D7000
Przysłona: f/3.5
Ogniskowa: 18.0mm
Naświetlanie: 1/3s
ISO: 1250

2015.06.24 16:47

Kategoria : inne
Tagi: milosc, optymizm, szczescie, poznanie, historia, szczerosc , to on, chlopak, dziewczyna, love story

Odnalazlam swojego bloga, gdzies sposrod wielu zakladek. Tyle wspomnien, tyle slow,
najwiecej chyba cierpienia, ktore przezylam przez populacje meska. Przeczytalam wszystkie posty od deski do deski, szczerze? nie pamietalam wielu wpisow, nie pamietalam wielu zdarzen.
Zauwazylam ze prowadzilam tego bloga ogolnie na opisywanie swoich problemow w celach teraupetycznych. Napewno wtedy czulam sie lepiej poprzez 'wygadywanie sie', poprzez wyrzucania z siebie mysli w celu pozbycia sie nadmiernych mysli i uczuc. 

A wiec lekki update. Pamietacie jak kiedys wspomnialam czytanie z dloni i kart tarota od John'a? Wspominal ze widzi kolo mnie mazczyzne, z tatuazami, a dokladniej- ze spora iloscia- poteznej postury, od 7 do 9 lat starczego ode mnie, i ze oboje zamieszkamy w Australii i ze poznamy sie kolo mojego 20 roku zycia.. Byl to ktorys z wpisow z przed 4 lat.
A wiec poznalam mezczyzne, cos ponad rok temu. Jest starszy jak John wspominal, o 9 lat. Gdy go poznalam byl rzeczywiscie poterzny, tatuazy mial sporo, cale jego rece, dlonie i nogi zostaly pokryte sztuka, sztuka ktora smierdziala swoja wlasna historia, dolkami i wzniesieniami jego cialo naznaczone zostalo bliznami ciezkiego zycia. Bo latwo nie mial, osoba ktora teraz jest, kreowalo go zycie i sposob w jaki musial sobie z nim radzic. Toksyczne zwiazki. Wracajac do tematu, tak naprawde dopiero teraz sobie zdalam z tego sprawe ze mowa jest o moim Bartku. Po przeczytaniu owego wpisu zdalam sobie sprawe ze opisem pasuje do mojego terazniejszego zycia. Skonczylam 20 lat w srodku maja, poznlam GO kilka lat temu, a dokladnie dwa. Pracowal w jednym ze studii tatuazu, Rock N Roll tattoo and piercing studio Dundee w Szkocji. Robilam wtedy tatuaz na rece, a on robil komus innemu. Zauwazylam GO, i odrazu zwrocilam na NIEGO uwage. Byl przystojny i mily, ale nie wygladal sie na latwego. Jak mozna nazwac faceta 'latwym' otoz juz tlumacze, nie chodzi mi o konkretne znaczenie tego slowa- ze nie latwo sie pusci'- NIE!- Chodzilo mi ze wydawal sie bardzo profesjonalny, powaznie podchodzacy do pracy i poprostu... malo zainteresowany mna. Oczywiscie jak to w tych czasach, dodalam GO na portalu w celu skontaktowania sie i wybadania terenu - no czy ma dziewczyne no ! - przyjol zaproszenie i sie odezwal. Pamietam te lekka ekscytacje. Nie zachowywal sie juz jak w studiu, byl mily i otwary aczkolwiek wyczuwalam lekka obojetnosc w JEGO wiadomosciach. No nic, pomyslalam ze nie bede sie starac bo wyjdzie jak zawsze, czyli ... Jak latasz za facetami to stajesz sie dla nich obojetna. Nasz kontakt jak zapewnie sie domyslacie urwal sie. Po jakims czasie, po kilkunastu 'lajkach', od slowa do slowa, czasem zdarzylo nam sie zamienic kilka bezinteresownych rozmow. Po jakims czasie naprawde zaczol mnie intrygowac, lubil coraz wiecej moich zdiec i coraz to czesciej pisalismy. W koncu przewazylo moja obojetnosc to ze robilam sobie tatuaz na stopie nie wiele miesiecy pozniej, i ON tam byl. Juz w studiu Rock N Roll  w Glasgow bo zostal przeniesiony. Pamietam ze to wtedy spojrzalam na NIEGO w taki .... intrygujacy sposob. Kurde, podoba mi sie- pomyslalam do siebie. Nie wiem czy ten fartuszek, ktory nosil by nie ochlapac ciuchow krwia niewinnych..- nie no zartuje- fartuszek, ktory nosil by nie ochlapac ciuchow farba uzywana do wczepiania barwnika pod skore w imieniu sztuki. HALLELUJA! Lub moze te skupienie, i profesionalizm ktory tak bardzo lubie w NIM gdy wybieral farbki... czy moze poprostu ten pol usmiech, lekko flirtujacy lecz z nutka grymasu gdy spytal - Boli ?- pamietam ze wtedy wlasnie jakos zostal mi w glowie, naprawde zaczelam GO zauwazac. Jakis czas pozniej, napisal do mnie, i zaprosil na.. niby randke niby zeby nie bylo officjalnie na tak zwane- Piwo. - A ze piwo lubie, zgodzlam sie prawie odrazu. Gdy przyszedl TEN wieczor... Najprosciej opisujac ........... ztchorzylam i napisalam ze nie przyjde... Powiem wam szczerze, jeszcze chyba nigdy nie przejelam sie spotkaniem tak bardzo jak wtedy z NIM. Balam sie ze w jakis sposob, jesli sie mu podobam na tyle ze mnie zaprosil, gdy mnie naprawde pozna i zobaczy kim jestem naprawde, ucieknie lub zrani mnie jak kazdy przed NIM. W tym czasie bylam sama juz rok. Robiam co chcialam, aczkolwiek pod zadnym, ale to ZADNYM  wzgledem nie pozwalalam zadnemu mezczyznie zblizyc sie do mnie. Nie ufalam ani sobie ani nikomu na okolo na tyle by nie uciekac na kazde 'TE INNE' spojrzenie w moje oczy, lub gest owiniecia swojej dloni moja. 
Aczkolwiek, wracajac do NIEGO. W koncu sie odwazylam, spotkalam sie z NIM, i jak wczesniej myslalam, ze to spotkanie bedzie (jak i to wczesniej mialo byc...) w ramie randki, ale nia nie byla. Siedzielismy i rozmawialismy, tematy nam sie nie konczyly, czulam sie tak... swobodnie, jakbym rozmawiala z rowiesnikiem a nie mezczyzna o 9 lat starszym ode mnie. Bylo to spotkanie kolezenskie, nie czulam z JEGO strony w zadnym wypadku checi zapieczetowania tego wieczoru stosunkiem. Nie byl nachalny, byl przyjazny i spokojny. Lubilam co widzialam i co slyszalam. Pasowal mi, i w zadnym wypatku nawet przez chwile nie przeszlo mi przez glowe chec wycofania sie, i uciekniecia. Nie wiem czy poprostu nie czulam wtedy jego desperacij zblizenia sie, albo poprostu oboje skupilismy sie na sobie nawzajem, nic innego nie bylo wazne. Chec poznania sie, poznania wzajemnego zdania na rozne tematy. 
Takie wieczory staly sie rutyna, coraz czesciej, coraz dluzej, potem zaczelismy spedzac ze soba cale dni...z czasem i noce. Taki uklad nam odpowiadal. Oboje niczego nie szukalismy, obojgu pasowalo nam sie swoje towarzystwo, lubilismy ze soba rozmawiac i spedzac razem czas. 

Az do czasu. Jak to mowia, kobieta z mezczyzna nigdy nie beda w stanie stworzyc czystej przyjazni. Pewnego razu zaprosil mnie na grila do znajomych, nie wiedzialam jak to odebrac, czy jako zaproszenie jako 'plus one' czy poprostu znajoma. Niestety jak zawsze odebralam to jako lekkie spoufalanie sie ze mna i jako plec slabsza- zaczelam czuc wiecej niz powinnam byla, przerazalo mnie to, ale na mysl cisnelo mi sie tylko jedno- Jestem gotowa! jestem? - Tak przyjaznilismy sie, bylismy samowystarczalni wzajemnie, ale umowa miedzy nami zamykala sie na przyjazni. Pewnego razu wypilismy troche wiecej, byla dwojka znajomych, nie przestawal mnie obejmowac, zdawal sie jakis blizszy niz zawsze, choc nie powiem ze mi sie nie podobaly jakies tam calusy, gdy nikt nie patrzyl... Obwinialam te zachowanie w wiekszosci skonsumowany wczesniej alkochol- poprzez mam juz liczne doswiadczenia z wysluchiwaniem pijanskich wyznan milosnych ktore na drugi dzien tlumaczone byly nadmiarem wypitej procentowej cieczy. Nie chcielismy by widzieli, bo sami nie wiedzielismy czy byli bysmy w stanie (przynamniej w moim wypadku) zaprzeczyc gdyby ktos zapytal czy mamy cos ku sobie. Tego wieczoru mama poprosila mnie bym wrocila na noc do domu, bo wtedy wiekszosc czasu tak naprawde spedzalam poza domem, bylo piekne lato w tamtego roku wiec z jednej strony nie rozumialam jej obaw. Po raz pierwszy poprosil mnie ... ale jakos tak inaczej, z lekka nuta desperacji abym akurat tej nocy zostala z nim. Niestety odmowilam, choc wiekszosc mnie pragnela zostac, i spelnic jego prosby. Odprowadzil mnie na autobus a na pozegnanie pocalowal.. ale nie w sposob, w jaki caluje sie przyjaciolke tylko.. podchodzilo to pod pocaunek ktory dazy sie konkubentke na filmach. W dlugiej drodze powrotnej, jak zawsze (nierozlaczni) pisalismy ze soba. Dzien i ta konkretna chwila ktorej nigdy nie zapomne. Tak dlugo czekalam na to ze kiedy to sie stalo zapadlo mi to w pamiec na amen. Lubie Cie- napisal... gdy tylko o tym pomysle, przed oczmi widze wiadomosc, czysta i wyrazna na prywatnej wiadomosci na facebook'u. Nie wiesz co mowisz, wypiles za duzo, jutro bedziesz myslal inaczej- odpowiedzialam po krotkiej ale jakze cieszacej mnie chwili namyslenia. Myslalam tylko - czy to naprawde sie dzieje, czy ON naprawde tak sadzi, czy cos z tego bedzie, czy jestem gotowa na to- Cieszylam sie jak glupia do telefonu, czytalam te sama wiadomosc w kolko, -Lubie Cie, Lubie Cie, Lubie Cie- ta chwila wydawala sie o wiele dluzsza niz byla. Zastanawialam sie co moze oznaczac 'Lubie Cie' czy jako przyjaciel ? I poprostu wzielo mu sie na wyznania. Myslac o najgorszym (czyli ze lubi mnie jako przyjaciolke). -Tez Cie lubie, ale w jaki sposob? bo chyba nie wiesz co mowisz-  Odrazu odpisal -Lubie Cie Bardzo...- Odrazu przypomnialam sobie o wczesniej pochlonietym alkocholu, i odrazu wszystko stalo sie jasne. Opisal ze jego wyznanie nie jest to spowodowane opiciem sie, bo zastanawial sie nad tym kilka dni wczesniej, i ze alkocholu mu pomogl tylko by otworzyc sie i wyznac mi co czuje. Bylam szokowana, ale jaka szczesliwa, wtedy wszystko na okolo zniklo ! Bylam tylko ja i moj telefon a w nim ta wiadomosc. Nie bylam na tyle pijana by nie kontaktowac, kontaktowalam bardzo dobrze ale ciezko nadal bylo mi to przyjac do siebie. Odpsalam mu tylko to co chialam napisac od jakiegos czasu - Tez Cie lubie, Bardzo! - nie pamietam dokladnie co stalo sie po tym i jak wygladaly nasz relacje, a zwlaszcza pierwsze spotkanie po wyznaniu, ale zaczelo sie juz wtedy tak na powazniej. Bylam szczesliwa, zaczelismy sie bardziej spotykac, bardziej okazywac, no i oficjalnie sie spotykalismy. 
Nigdy nie bylam szczesliwsza, za miesiac z kawalkiem OFICJALNIE bedziemy ze soba rok. Przezylismy naprawde wiecej przez ten rok niz niektore pary z 5-cio letnim starzem. Bylo nam ciezko, bylo slabo, momentami krytycznie. Uczylismy sie siebie nawzajem, nadal uczymy, musielismy nauczyc sie jak ze soba rozmawiac, czego nie mowic i czego nie robic. Zmienilismy sie o 180 stopni dla siebie tylko zeby ze soba byc. Nie wiem czy kto kolwiek by czul sie na silach by walczyc dalej o swoj zwiazek, gdyby przechodzil przez to samo. Jestesmy zdania i mowimy o tym otwarcie ze nie pasujemy do siebie, ale kochamy sie tak bardzo, tak bardzo cos nas ku sobie ciagnie ze wszystkie konflikty ktore wychodza z naszych poroznien nauczylismy sie z nimi radzic. Mowia ze nie warte jest zmienianie sie dla drugiej osoby bo powinno sie byc soba i kochanym byc za to, a choc podjecie jakiej kolwiek proby zmiany mezczyzny najczesciej zakancza zwiazek, aczkolwiek nie wazne czy mezczyzna czy kobieta, jesli osoba chce byc z druga nic nie staje na przeszkodzie zeby tak bylo, mozna nauczyc sie byc ze soba, i byc szczesliwym. Kocham GO. Mam nadzieje ze nie pomylilam sie mowiac ze to ON jest miloscia mojego zycia. Kocham fakt ze nasz zwiazek doczekal sie swojego wlasnego schronienia, nasze prywatne cztery sciany. JEGO i moje zycie stalo sie NASZYM zyciem. I chce by to zycie zostalo NASZE do konca NASZEGO czasu. 

 

ps. wreszcie jakis optynizm... 

Oceń i poleć wpis:

 
6
Zamknij

Zaloguj się, aby ocenić ten wpis.

Jeżeli nie masz jeszcze konta, Zarejestruj się

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Zaloguj się, aby dodać to zdjęcie do ulubionych.

Jeżeli nie masz jeszcze konta, Zarejestruj się

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Zaloguj się, aby zaproponować to zdjęcie do wyróżnienia.

Jeżeli nie masz jeszcze konta, Zarejestruj się

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Więcej  

Poleć

Poleć to zdjęcie znajomym

 :: Odnalazlam swojego bloga,<br /> gdzies sposrod wielu zak<br />ladek. Tyle wspomnien, ty<br />le slow,najwiecej chyba c

Podaj swój adres e-mail

Podaj adresy e-mail znajomych

Napisz wiadomość

Przepisz kod z obrazka:

Anuluj

 

Link do wpisu
Poleć na forum
Wyślij e-mailem Dodaj do Facebook Dodaj do Google plus Dodaj do Pinterest Dodaj do twitter wykop
Zamknij
Google
 
0
Facebook
 
0

Twój komentarz:

Skomentuj
Starsze komentarze

Galeria autora

i am mine
23 miesiące temu
23 miesiące temu
ONA
23 miesiące temu
24 miesiące temu
Let it go.
25 miesięcy temu
Nienawisc, zlosc, zerwani<br />e.
25 miesięcy temu
wszystkie

Ulubione blogi

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, Aby podarować prezent musisz się

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Aby dodać do ulubionych musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

Anuluj

Zaloguj się, aby zablokować użytkownika

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby dodać do ulubionych

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj
rozwiń ▼